Baobaby - drzewa z obrazów Salvadore Dali
Jan Ogrodnik
tekst pochodzi ze strony www.gazetagazeta.com |
Aż dziw bierze, że po raz pierwszy podróżujący po Afryce botanicy zajęli się nimi na poważnie dopiero w połowie osiemnastego stulecia. Ich uwagę przykuły wówczas ogromne rozmiary i niesamowite formy tych tajemniczych drzew. Żyjący zresztą do dzisiaj baobab afrykański (łac. Adansonia digitata) odkrył na obszarze dzisiejszego Senegalu w sierpniu 1749 roku liczący sobie zaledwie 21 lat francuski naturalista, Michel Adanson. |
 |
Po pięciu latach wędrówki po Czarnym Lądzie powrócił on do Paryża i tam przedstawił po raz pierwszy na europejskim forum dokładny opis odkrytego przez siebie nowego gatunku drzewa. Stąd łatwo zrozumieć pochodzenie nadanej mu przez szwedzkiego przyrodnika Lineusza botanicznej nazwy - Adansonia. |
 |
Na pierwsze ślady baobabów w kronikach historii natrafić można jednak już znacznie wcześniej. Na przykład w szesnastym stuleciu na targowiskach Kairu oferowane były przywożone z Sudanu, przypominające znaną nam dobrze fasolę, czarne nasiona baobabu. Są one bardzo smaczne po lekkim ich przypieczeniu na patelni. W twardym, trudnym do rozłupania owocu, wielkości dużego kokosowego orzecha, otacza je bogaty w witaminę C biały miąższ. To z niego z kolei po rozpuszczeniu w wodzie przyrządzać można smaczny, rześki napój. Twarda skorupa owocu baobabu stanowiła natomiast często w afrykańskiej kuchni naczynie do przechowywania napojów. |
 |
Na tym nie kończą się jednak wcale dobrodziejstwa tego właśnie drzewa. Z jego kwiatów i liści przyrządzać można smaczne sałatki. Ścinana maczetami włóknista kora odrasta na baobabie niezwykle szybko, podobnie jak u korkowego dębu. Robi się z niej liny, plecie koszyki, a nawet konstruuje prasowane dachówki, które używa się do pokrywania dachów wielu afrykańskich domostw. Jedynie miękkie, przypominające trochę w dotyku swoją lekkością balse, drewno szybko butwieje i wykrusza się ze środka pnia, pozostawiając wnętrza większości baobabów zupełnie puste. Warto wspomnieć jeszcze o szczególnej przydatności baobabów odnośnie możliwości przetrwania okresów suszy przez słonie. W przypadku braku wody żują one korę wysysając z niej krople wody niezbędne do ich przetrwania. |
 |
W swoim opisie baobabów Adenson pomylił się jednak aż dwukrotnie. Uznał je bowiem za największe i najstarsze drzewa świata. Dziś wiemy, że rosnące w Północnej Ameryce sekwoje są od nich jednak znacznie większe i starsze. Najstarsze spośród baobabów liczą sobie bowiem prawdopodobnie tylko nieco ponad 1000 lat. Ich olbrzymie rozmiary biorą się z niezwykle szybkiego przyrostu drewna. Nikt jednak nie jest pewien, ile lat mają obecnie te najstarsze na świecie. Ich miękkie drewno we wnętrzu pnia szybko gnije. Nie można zatem policzyć ilości słoi pokazujących roczne przyrosty drzewa. Mimo tak dużego wewnętrznego okaleczenia, drzewa żyją dalej i rozrastają się tak jakby były pełne w środku. Warto wspomnieć tutaj, że amerykańskie sekwoje oceniane są obecnie przez botaników na podstawie wywiertów w pniach na około 3500 lat.
|
 |
A cóż to dzieje się we wnętrzach wydrążonych przez czas baobabów? We większości gnieżdżą się tam liczne stada ptaszków podobnych do naszych europejskich wróbli. Na szczytowych gałęziach gnieżdżą się natomiast orły pilnujące, aby w drzewie nie zadomowiły się myszy czy też szczury. |
 |
Czasami jednak puste wnętrza drzewa znajdują zaskakujące, zupełnie inne zastosowania. Jeden z największych baobabów w Południowej Afryce zamieniony został na przykład na oryginalny szkocki pub. W tym chłodnym barze napić się można dobrego piwa i pogaworzyć z odwiedzającymi go turystami. A że drzewo przylega do drugiego, bliźniaczego o podobnych wymiarach, w drugim pustym pniu właściciel baru urządził sobie chłodnię dla przechowywania serwowanych napojów. ( Tutaj możesz zobaczyć wizualizację
360° tego niezwykłego baru). |
|
Jeden z baobabów w australijskim buszu służył natomiast rodzimej ludności jako rodzaj więzienia przetrzymującego miejscowych kryminalistów! Na obszarach sawanny puste wnętrza baobabów stanowią często cenne zbiorniki gromadzące wodę w okresie deszczowym. W okresie suszy korzysta z niej miejscowa ludność. |
 |
| W krajach, gdzie spotkać można baobaby - a jest ich w Afryce ponad trzydzieści - otacza je się zawsze mitem szczególnej tajemniczości. Wielu mieszkańców Czarnego Lądu wierzy bowiem głęboko, że we wnętrzach tych właśnie drzew przebywają dusze ich umarłych przodków. Dlatego, podobnie jak kiedyś Germanie odnośnie dębów, wcale nierzadko otaczają je nawet czcią świętych drzew. Inna z afrykańskich legend głosi, że Bóg przydzielił każdemu zwierzęciu po jednym drzewie. Baobab przypadł nieszczęsnej hienie, która to odrzuciła go jednak z niesmakiem. Niestety, drzewo upadło na ziemię pokracznie, bo korzeniami do góry i dlatego rośnie już tak wszędzie do dzisiaj. Nic więc dziwnego, że często oglądający baobaby w naturze przywołują natychmiast w myślach szokujące w swoim wyrazie obrazy hiszpańskiego malarza Salvadore Dali. |
 |
| Szczególnie frapujące są zapachy, przypominających w wyglądzie chińską różę, kwiatów poszczególnych gatunków baobabów. Wszystkie gatunki afrykańskie zapylane są przez nietoperze i zapach ich kwiatów przypomina woń zepsutego mięsa. Natomiast gatunek australijski zapylają nocne ćmy i aby je przywołać natura w toku ewolucji nadała ich kwiatom niezwykle przyjemny, perfumowy zapach. |
 |
| Na świecie rośnie obecnie tylko siedem gatunków baobaba. Pięć spośród nich spotkać można wyłącznie na Madagaskarze. Tutaj w okolicach miejscowości Moronadave zobaczyć warto liczący ponad sto drzew, szokujący w swoim wyrazie baobabowy szpaler. Jeden tylko gatunek opisywanych tutaj drzew występuje naturalnie zarówno na Madagaskarze, jak również na całym obszarze afrykańskiej sawanny. Kolejny endemiczny gatunek spotkać można również w północnej cęści Astralii. Ku zaskoczeniu wielu turystów sporadycznie baobaby występują też na całych Karaibach. Szczególnie spora ich liczba jest na byłej duńskiej kolonii należącej dzisiaj do Stanów Zjednoczonych, Wyspach Dziewiczych. Jak to się stało, że właśnie tam wysiały się nasiona baobabów? Botanicy przypuszczają, że przywiezione zostały przez sprowadzonych tutaj do pracy na plantacjach trzciny cukrowej zniewolonych mieszkanców Afryki. Często brali oni ze sobą w podróż pożywne nasiona baobabu. Inna z legend głosi, że z czarnych zasuszonych nasion baobabów robiono kiedyś naszyjniki, które wraz z ich właścicielami przepłynęły Atlantyk. |
 |
| Baobaby rosną również w wielu ogrodach botanicznych w strefie tropikalnej. Zawsze mimo ich stosunkowo młodego wieku szokują swoimi wymiarami. Na przykład mający zaledwie 60 lat baobab w Miami na Florydzie w Fairchild Tropical Botanic Garden ma liczący już ponad dwa metry średnicy pień. Baobaby to z pewnością jedna z najbardziej fascynujących drzew. Jeżeli nie możemy zobaczyć ich w naturze, warto wystukać to hasło w Internecie. Ich okazałym pniom, przypominającym czasami pękate butelki warto przyjrzeć się z podziwem chociaż na szklanym ekranie. |